|
Osada Leśna Binowo (gm. Stare Czarnowo), cztery domy, blisko 70-cioro mieszkańców. Bliskość jeziora, Puszczy Bukowej, w sąsiedztwie pola golfowe. Wydawać by się mogło, że to malownicze i spokojne miejsce. Ludzie mają tu jednak swoje poważne problemy, z którymi jak mówią, pozostali zupełnie sami.
Studnie zatrute O problemie z czystą wodą w osadzie pisaliśmy już kilka miesięcy temu. Od października zeszłego roku mieszkańcy nie mogą korzystać z czterech studni, z jakich od lat się zaopatrywali. Problem z wodą sygnalizowano od dawna. Mętna, brudna, o dziwnym smaku. - Woda śmierdziała jak się herbatę robiło, na wierzch jakby ktoś ropy nalał - opowiadają mieszkańcy. Kiedy studnie przebadał sanepid okazało się, że woda nie nadaje się do spożycia, badania wykazały m.in. przekraczające normę ilości żelaza i amoniaku. Skąd skażenie? Pojawiały się głos, że sami mieszkańcy są sobie winni, bo źle zabezpieczali studnie. Ci z kolei mówią, że to m.in. środki jakich używa się na pobliskim polu golfowym skaziły glebę i ich wodę. Po decyzji sanepidu, gmina chlorowała studnie. Przez jakiś czas wodę do osady dostarczał beczkowóz. Uzdatnianie na niewiele się zdało, jakość wody nadal nie spełnia norm. Rozwiązaniem jest połączenie domostw od sieci wodociągowej pobliskiego Binowa. To jednak potrwa. Ile i czy w ogóle, pytają mieszkańcy. - Mam nadzieję, że do końca wakacji uda nam się zrealizować to zadanie.- mówi wójt Starego Czarnowa Marek Woś. - Aby je rozpocząć, musimy załatwić mnóstwo rzeczy, przede wszystkim skompletować dokumentację. Jestem już po rozmowach z Nadleśnictwem Gryfino. Do końca czerwca powinniśmy podjąć już konkretne działania. W związku z tą inwestycją są problemy, ponieważ ten teren znajduję się w programie Natura 2000. Teraz mieszkańcy korzystają z wody jaką zapewnia im gmina. Na każdego przypada 5-litrowy baniak dziennie, do odebrania w sklepie w Binowie. Pięć litrów, do picia, aby zrobić obiad. Za mało żeby się umyć. Przyznają - Korzystamy z tej ze studni. Nie wszyscy wiedzą, czy można jej używać czy nie. Nikt nas nie informował. - mówią. Wolna amerykanka Woda to tylko jeden z problemów. Kolejne to te jakie wynikają z braku administratora zabudowań w osadzie. Przed kilkoma laty, mieszkańcy wykupili swoje mieszkania od nadleśnictwa i gminy. Posiadanie praw do swojego lokum to korzyść ale i odpowiedzialność. Mieszkańcy mają opory aby założyć wspólnotę mieszkaniową i samemu zadbać o estetykę i bezpieczeństwo zajmowanych bloków. - Ludzie przyzwyczaili się do tego, że ktoś coś robi za nich- mówi jeden z mieszkańców - Tu nie ma z kim założyć wspólnoty. Nie idzie się dogadać, każdy by chciał tylko rządzić. A zlecić komuś administrowanie to trzeba płacić. A tutaj jeden nie chce płacić za wodę, drugi nie chce wywozić szamba. Kiedy nie ma nadzoru, każdy robi co chce. Nie można spisać mediów, bo nie wpuszczają do domu. Jedni muszą płacić za drugich. Nie ma śmietników, wszystko się wyrzuca po krzakach. Nawet nie ma komu tego to zgłosić, bo w gminie nie ma straży miejskiej a i policja tu niechętnie przejeżdża. Brak wspólnoty to brak napraw. Niektórzy remontują na własną rękę. Innym to obojętne. - Kiedyś było wspólne centralne ogrzewania ale piec pękł, teraz każdy radzi sobie sam, ludzie grzeją się jak mogą.- opowiadają mieszkańcy. Boimy się, bo niektórzy palą „kozami”, wrzucają jakieś szmaty, oleje. Już kilka razy się u nas paliło. Wójt problemy mieszkańców zna, ale mówi że to nie sprawa gminy. - Gmina nie musi się tym zajmować - mówił nam wójt M.Woś - Z tego co wiem, tu w grę wchodzą antagonizmy sąsiedzkie. Nie wiele można zrobić, rozmowa z tymi ludźmi nic przecież nie da. Rozmowy nie było i nie będzie. Jak przyznają niektórzy to nawet boją się odzywać, zwracać uwagę sąsiadom. - Każdy umywa ręce od tego co się tu dzieje. Są tu robotnicy sezonowi. W dwudziestu mieszkają w jednym mieszkaniu. Załatwiają się po krzakach. Jak zwrócić im uwagę to gotowi wyskoczyć z siekierą. - mówi jeden z mieszkańców.
Fot. Osada Leśna Binowo, budynek po byłej karczmie. Brak czystej wody i brak porozumienia między sąsiadami, to bolączki mieszkańców. Tekst i fot.(mar)
|